środa, 25 lipca 2012

Drama "KGOTBODA NAMJA" recenzja

Witam :)

Dodaję opinię "Boys Over Flowers" z opóźnieniem, ale gdyby drama bardziej przypadła mi do gustu to z pewnością uwinęłabym się szybciej, jednak.. Oglądałem tę serię chyba z dwa miesiące. Poważnie. Od połowy zaczęła się tak ciągnąć, że nie wytrzymałam i musiałam zrobić przerwę.
Podobały mi się pierwsze odcinki, ale następne były jak odgrzewane kotlety, z jakimś ciągnącym się mięsem i niedobrą panierką, a w dodatku zanim zdążyłam je zjeść to końcówka była już zimna. Epizody kończyły się w złym momencie, całkowicie nieemocjonującym i niezachęcającym do obejrzenia kolejnego. Przez całą dramę myślałam, że ktoś wymyślał tę fabułę na bieżąco.

Geum Jan Di
Na początku byłam nią zachwycona, mimo tego, że ZNOWU w dramie główna bohaterka jest biedna, "brzydka", wiecznie przepraszająca i dziękująca, zbyt energiczna i nie-lubiana przez głównego bohatera. Jan Di była bardzo silna i jako jedyna postawiła się F4. Dzielnie znosiła czas spędzany w liceum Shinwa i pracowała bardzo ciężko, by pomóc rodzicom. ALE po kilku odcinkach postać według mnie się pokruszyła, nie wiedziała kim jest, co ma robić oraz co tak naprawdę czuje do Jun Pyo. 

Gu Jun Pyo
Czyli ten zły. W pierwszych epizodach wypełniał swoją rolę doskonale. Był tak okrutny, że aż oczy bolały od patrzenia na niego. Cały czas powtarzałam sobie "NIE, JEGO NA PEWNO NIE POLUBIĘ" i tak się stało. Myślę, że Gu Jun Pyo nie przeszedł jakiejś określonej metamorfozy. On miał po prostu zapotrzebowanie na Jan Di. Niby starał się zrobić dla niej wszystko, chronił ją na każdy możliwy sposób i chciał mieć ją cały czas przy sobie, ale pomimo tych wszystkich czynów ja nie widziałam między nimi miłości. Nie pamiętam nawet kiedy pierwszy powiedział Jan Di, że ją kocha. Nie pamiętam żadnej miłosnej sceny, która by mnie poruszyła. Nie wiem czy to wina aktorów, scenarzystów czy reżysera, bo jeśli tak miało to wyglądać to jestem zawiedziona.

Yoon Ji Hoo
Oto postać, która bardzo lubi główną bohaterkę. Jest czarujący, słodziutki i zachowuje się przy niej jak chłopak idealny, ale główna bohaterka woli uganiać się za jego przyjacielem, który traktuje ją jak śmiecia, przez co sprawia, że na jej twarzyczce pojawiają się łzy. Geum Jan Di tak cierpi, że już zerwanie z PANICZEM Gu Jun Pyo wydaje się dla niej lepsze. Dlaczego tak po prostu nie postawiła na przystojniaka, który jako pierwszy ją uratował, dotrzymywał jej towarzystwa i zawsze udzielał pomocy? Bo tak. Teraz dziewczyny nie lubią grzecznych chłopców. My wolimy bad boya, który każe nam zlizywać lody z jego butów. Na chwilkę wrócę do "You're Beautiful". Wolę Ji Hoo niż Shin Woo, bo wydaje mi się, że on w stosunku do Jan Di zachowywał się poprawnie, czyli jak przyjaciel, a nie chłopak próbujący za wszelką cenę zdobyć twoje serce. Ji Hoo chyba nie zrobił czegoś, co by mnie naprawdę zirytowało. Jego zachowanie też było trochę denerwujące, szczególnie w tej całej sytuacji z dziadkiem, ale nie zostawiło to jakiegoś większego śladu w mojej pamięci. 

So Yi Jung
Tu będzie ciekawie. Jak tylko zobaczyłam tą twarz to wstałam i usiadłam ponownie. Kim Bum ma tak uroczy uśmiech, że śmiało może konkurować z Kim Kibumem z SJ, a nawet mógłby wygrać ten pojedynek. Na początku nawiązałam tak dziwny kontakt z tą postacią, że nie mogłam na nią patrzeć, bo robiłam się cała czerwona, więc zazwyczaj zakrywałam oczy i śmiałam się do monitora. Później pojawił się wątek miłosny - Yi Jung i Ga Eul, który wprost chciałam uwielbiać. Tak, CHCIAŁAM. Yi Jung strasznie wkurzał mnie swoim alkoholizmem, garncarstwem i tym, że również okazał się szmaciarzem. Myślałam, że będzie choć jedyny cudownie przystojny bohater, który nie skrzywdzi niewinnej dziewczynki, ale się pomyliłam. Podsumowując: Burakowienie się na widok Yi Junga przeszło mi wtedy, kiedy zaczęło mu brakować ramion do obejmowania dziewczyn.

Song Woo Bin
Przypomina mi Minho z SHINee. Taka druga twarz żaby. Właściwie to sikałam ze śmiechu kiedy tylko się pojawiał. Najwspanialszy engrish! Jeszcze wypowiadając ten bełkot tak dziwnie zmieniał swój głos. Tak, to było dziwne. Dziwne, ale jednak zabawne. Szkoda, że w dramie był pokazywany najrzadziej. Nawiązując jeszcze do tych "kilku lat później" to czemu chociaż pod koniec nie pokazali czegoś całkiem sympatycznego z nim w roli głównej? Jeden się żeni, drugi się oświadcza, a jego rzuca dziewczyna. To niesprawiedliwe. Biedny Woo Bin powinien bardziej zakumplować się z biednym Ji Hoo.


Zakończenie dramy ogólnie powinno być zaspokajające i ociekające słodkością, a tu było odwalone na szybko, tzn. nie w tym sensie, bo według mnie zakończenie mogło być dziesięć odcinków wcześniej. Piszcząc 'na szybko', mam na myśli to, że odcinki ciągnęły się w nieskończoność, a gdy wreszcie doszło się do tego ostatniego, który miał być ciekawy i niezwykły - było raz, dwa, trzy. Yi Jung oświadczył się Ga Eul (mimo tego, że ani razu się jeszcze nie pocałowali!), a widzowie nawet nie mogli wzruszyć się i zobaczyć jej szczęśliwą twarz. Jak dla mnie to było strasznie nudne, wliczając to, że połowa tych "dodatkowych odcinków" polegała na pokazywaniu różnych momentów z przeszłości.


Jednak POLECAM tę dramę. Wiem, że to dziwne, szczególnie po takim wpisie, ale z dramami jest inaczej niż z różnym filmami czy serialami. Nie spodobała mi się ona tak bardzo, ponieważ wcześniej widziałam lepsze, przynajmniej dla mnie. Czytałam komentarze osób, które oglądały o wiele więcej dram, więcej "lepszych" produkcji, ale ta wciąż jest u nich numerem jeden. Każdy ma inny gust. Osobiście uważam, że lepiej zacząć od oglądania tych mniej popularnych dram, by później z każdą kolejną nie było rozczarowania.